sobota, 16 sierpnia 2014

Letni konkurs - niebieski

Kolejna odsłona letniego konkursu świetnie pasuje do moich tegorocznych wakacji. W tym roku pracowicie spędzałam czas, odnawiając mój niebieski domek (co opisywałam nieco wcześniej). W zamyśle miał on przypominać szwedzkie letnie chałupki, ale mnie i mojej rodzinie wydawało się, że bardziej kolorem zbliża się do greckich klimatów. Zweryfikowaliśmy te przemyślenia u źródła. Właśnie wróciłam ze Szwecji, a właściwie wróciło moje ciało, a dusza tam została. Ja wiem - zimy są tam okropne, podatki wysokie, wieje wiatr i wszędzie daleko. Byłam pierwszy raz i gdybym mogła zostałabym tam na zawsze. Napiszę o tym jeszcze jak ochłonę nieco i myśli pozbieram, a teraz prezentuję moją propozycję do konkursu. To dowód na to, że jednak mój domek również mógłby być szwedzki (oczywiście na razie jeśli chodzi o kolor).



Zapraszam do zabawy i głosowania po 21 sierpnia.

piątek, 8 sierpnia 2014

Niebieski domek - plan wykonany

Udało się! Dałam radę pomalować pierwszy bok domku letniego. Co prawda zostały jeszcze trzy, ale to niestety muszę przełożyć na przyszły rok.


Najważniejsze jest to, że sprawdza się lazurowy kolor farby. Pięknie współgra z zielenią trawy oraz drzew i w samym centrum Polski wprowadza nastrój zagranicznych wakacji.
Wraz z wiosną pojawią się też nowe nasadzenia i kwiaty będą wspaniale wyglądały na jego tle.


Dodam jeszcze, że w ubiegły pracowity weekend nie tylko pomalowałam ścianę domku ale również został odremontowany pewien śliczny mebelek. W najbliższych dniach przedstawię efekty prac.
Pozdrawiam

poniedziałek, 21 lipca 2014

Żółty letni konkurs


Przeczytałam o konkursie i staję w szranki. Po pracy przy Niebieskim Domku urządzaliśmy wieczorne rodzinne spacery w letnim zachodzącym słońcu. Na polu jest dużo odcieni koloru żółtego. Szczególnie gdy słoneczko już nisko.

Oto moja propozycja na żółty temat:


Żółte słoneczko
Tutaj można oglądać inne letnie zdjęcia z żółtym kolorem w roli głównej.









Letni domek

Wakacyjne prace w pełni. Letni czas remontów rozpoczęłam.


Mojemu Niebieskiemu Domkowi, który w tym roku ukończył 66 lat należało się już od dawna malowanie. Miał być w stylu skandynawskim, ale jak mówią moje dzieci, powstaje nam grecki domek. No i fajnie. Tak też może być. Skandynawski w środku - grecki na zewnątrz.


Stara farba złaziła sama, ale jednak po użyciu narzędzi okazało się, że koniecznie trzeba jej jeszcze pomóc. Czyszczenie zostawiło niemal gołe dechy. Szlifowanie starej farby w upalny dzień było wyzwaniem. Dodam tylko, że bieżącą wodę mamy jedynie w kranie na podwórku. Na szczęście są prysznice ładowane kablem USB, czerpiące wodę z wiadra! Można się wykąpać pod chmurką, za zasłonką powieszoną na kole hula hoop (to się nazywa wynalazczość!).
Na pierwszy ogień poszła jedna ściana werandy i dwie okienniczki.


W następnym etapie (mam nadzieję, że już w przyszłym tygodniu) dokończę ścianę obok fragmentu werandowego i 1/3 prac będzie wykonana. Już ściana jest oczyszczona i zagruntowana, ale miejskie obowiązki wyrwały mnie ze wsi.


Dlatego domek czeka do przyszłego tygodnia.


Jeszcze dużo prac przede mną, ale upiększanie trwa. W miejscowym sklepie wielobranżowym wypatrzyłam przecudnej urody kolorowe paseczki. Muchy się dziwują, gdy na wietrze falują kolorki!

Pozdrawiam wszyskich Wakacyjnie Remontowych

piątek, 27 czerwca 2014

Urządzanie praktyczne - kuchnia

W małym mieszkanku, o którym pisałam ostatnio, nie było praktycznie kuchni. Poprzedni właściciele pozostawili wszystkie przyłącza schowane za kartonowo gipsowymi ściankami i urządzili pokój biurowy.





Musiałam przywrócić starą funkcję pomieszczenia.


Zakupione zostały wszystkie sprzęty.


Trochę pozmieniałam kolejność przyłączy, ponieważ tam gdzie stoi lodówka pierwotnie zaplanowany był zlewozmywak, a tuż obok kuchenka gazowa.


Meble również są nowe i wcale nie robione na wymiar. To gotowe szafki IKEA. Zobaczcie jak świetnie wyglądają na ścianie panele.


Teraz kuchnia chociaż mała jest bardziej funkcjonalna. Ma nawet mikrojadalnię, z której jestem bardzo dumna.


Tylko stolik w całym pomieszczeniu nie pochodzi ze sklepu IKEA. Też jest skandynawski i kupiłam go w JYSK.

Pozdrawiam wszystkich Czytelników. Miłych wakacji!

czwartek, 29 maja 2014

Urządzanie praktyczne. Część I

Udało mi się urządzić mieszkanie za pięć tysięcy złotych! Całkiem funkcjonalne wnętrze obmyśliłam i zrealizowałam na 36m kw. Chwalę się tak bez ogródek, ponieważ zostałam doceniona przez kilkanaście obcych mi osób. Dodaje mi to odwagi do pisania tutaj i pokrzykiwania o sukcesie. Mieszkanie jest przeznaczone na wynajem. Były w nim szafy przedpokojowe robione na wymiar no i bezcenna rzecz - garderoba. Łazienka też była już przygotowana. Dla mnie został pokój dzienny, malutka sypialnia i kuchnia. Tę ostatnią musiałam wyposażyć we wszystkie sprzęty, ponieważ były tam tylko "gołe" przyłącza. W dzisiejszej opowieści wystąpi pokój dzienny.




Jest dość duży. Nie urządziłam go "do końca", zostawiając ewentualnym lokatorom trochę miejsca na realizację własnych wizji.




Dodam tylko dla niewtajemniczonych, że sprzęty przeróżne to IKEA.



Zdjęcia troszkę się zaokrąglają, ale mam nadzieję, że dzięki temu można na płaskim ekranie ogarnąć okiem całą przestrzeń.


W najbliższym czasie pozostałe pomieszczenia.
Pozdrawiam szczególnie serdecznie moich pierwszych Czytaczy.

środa, 7 maja 2014

Taboret - drugie życie

Mój stary dom na wsi kryje wiele mebli i innych "skarbów" po dziadkach. Więcej o historii domu rodzinnego napiszę pewnie przy innej okazji. Dzisiaj w roli głównej wyciągnięty z paszczy kołatków i wilgoci tapicerowany taboret.


 Kiedyś był częścią kompletu mebli sypialnianych mojej babci. Z całego zestawu zostały już tylko same taborety. Pierwszy jest odnowiony. Dawno temu był pokryty fornirem w kolorze orzecha. Ponieważ ubytki były zbyt duże zdrapałam całą powłokę. Elementy drewniane pod nią nie były w dobrym stanie. Kołatki wydrążyły dużo korytarzy. Zaszpachlowałam większość z nich i pomalowałam nogi mebla farbą w kolorze o dźwięcznej nazwie "czerwień baskijska". Sprawność małego tapicera uzyskałam obijając siedzisko tkaniną z IKEA. Niestety już "paseczkowe trójkąty" nie są sprzedawane.


Taboret świetnie służy mojej rodzinie jako siedzisko i podnóżek. No i jest ozdobą naszego salonu. Mam nadzieję, że jeszcze długo będzie nam służył i że wystarczy mi zapału do odnowienia jego dwóch "braci". Może już w innym stylu i do innego wnętrza?