Oto moja propozycja na żółty temat:
poniedziałek, 21 lipca 2014
Żółty letni konkurs
Oto moja propozycja na żółty temat:
Letni domek
Wakacyjne prace w pełni. Letni czas remontów rozpoczęłam.
Mojemu Niebieskiemu Domkowi, który w tym roku ukończył 66 lat należało się już od dawna malowanie. Miał być w stylu skandynawskim, ale jak mówią moje dzieci, powstaje nam grecki domek. No i fajnie. Tak też może być. Skandynawski w środku - grecki na zewnątrz.
Stara farba złaziła sama, ale jednak po użyciu narzędzi okazało się, że koniecznie trzeba jej jeszcze pomóc. Czyszczenie zostawiło niemal gołe dechy. Szlifowanie starej farby w upalny dzień było wyzwaniem. Dodam tylko, że bieżącą wodę mamy jedynie w kranie na podwórku. Na szczęście są prysznice ładowane kablem USB, czerpiące wodę z wiadra! Można się wykąpać pod chmurką, za zasłonką powieszoną na kole hula hoop (to się nazywa wynalazczość!).
Na pierwszy ogień poszła jedna ściana werandy i dwie okienniczki.
W następnym etapie (mam nadzieję, że już w przyszłym tygodniu) dokończę ścianę obok fragmentu werandowego i 1/3 prac będzie wykonana. Już ściana jest oczyszczona i zagruntowana, ale miejskie obowiązki wyrwały mnie ze wsi.
Dlatego domek czeka do przyszłego tygodnia.
Jeszcze dużo prac przede mną, ale upiększanie trwa. W miejscowym sklepie wielobranżowym wypatrzyłam przecudnej urody kolorowe paseczki. Muchy się dziwują, gdy na wietrze falują kolorki!
Pozdrawiam wszyskich Wakacyjnie Remontowych
Na pierwszy ogień poszła jedna ściana werandy i dwie okienniczki.
W następnym etapie (mam nadzieję, że już w przyszłym tygodniu) dokończę ścianę obok fragmentu werandowego i 1/3 prac będzie wykonana. Już ściana jest oczyszczona i zagruntowana, ale miejskie obowiązki wyrwały mnie ze wsi.
Dlatego domek czeka do przyszłego tygodnia.
Jeszcze dużo prac przede mną, ale upiększanie trwa. W miejscowym sklepie wielobranżowym wypatrzyłam przecudnej urody kolorowe paseczki. Muchy się dziwują, gdy na wietrze falują kolorki!
Pozdrawiam wszyskich Wakacyjnie Remontowych
piątek, 27 czerwca 2014
Urządzanie praktyczne - kuchnia
W małym mieszkanku, o którym pisałam ostatnio, nie było praktycznie kuchni. Poprzedni właściciele pozostawili wszystkie przyłącza schowane za kartonowo gipsowymi ściankami i urządzili pokój biurowy.
Musiałam przywrócić starą funkcję pomieszczenia.
Zakupione zostały wszystkie sprzęty.
Trochę pozmieniałam kolejność przyłączy, ponieważ tam gdzie stoi lodówka pierwotnie zaplanowany był zlewozmywak, a tuż obok kuchenka gazowa.
Meble również są nowe i wcale nie robione na wymiar. To gotowe szafki IKEA. Zobaczcie jak świetnie wyglądają na ścianie panele.
Teraz kuchnia chociaż mała jest bardziej funkcjonalna. Ma nawet mikrojadalnię, z której jestem bardzo dumna.
Tylko stolik w całym pomieszczeniu nie pochodzi ze sklepu IKEA. Też jest skandynawski i kupiłam go w JYSK.
Pozdrawiam wszystkich Czytelników. Miłych wakacji!
Zakupione zostały wszystkie sprzęty.
Meble również są nowe i wcale nie robione na wymiar. To gotowe szafki IKEA. Zobaczcie jak świetnie wyglądają na ścianie panele.
Teraz kuchnia chociaż mała jest bardziej funkcjonalna. Ma nawet mikrojadalnię, z której jestem bardzo dumna.
Tylko stolik w całym pomieszczeniu nie pochodzi ze sklepu IKEA. Też jest skandynawski i kupiłam go w JYSK.
Pozdrawiam wszystkich Czytelników. Miłych wakacji!
czwartek, 29 maja 2014
Urządzanie praktyczne. Część I
Udało mi się urządzić mieszkanie za pięć tysięcy złotych! Całkiem funkcjonalne wnętrze obmyśliłam i zrealizowałam na 36m kw. Chwalę się tak bez ogródek, ponieważ zostałam doceniona przez kilkanaście obcych mi osób. Dodaje mi to odwagi do pisania tutaj i pokrzykiwania o sukcesie. Mieszkanie jest przeznaczone na wynajem. Były w nim szafy przedpokojowe robione na wymiar no i bezcenna rzecz - garderoba. Łazienka też była już przygotowana. Dla mnie został pokój dzienny, malutka sypialnia i kuchnia. Tę ostatnią musiałam wyposażyć we wszystkie sprzęty, ponieważ były tam tylko "gołe" przyłącza. W dzisiejszej opowieści wystąpi pokój dzienny.
Jest dość duży. Nie urządziłam go "do końca", zostawiając ewentualnym lokatorom trochę miejsca na realizację własnych wizji.
Dodam tylko dla niewtajemniczonych, że sprzęty przeróżne to IKEA.
Zdjęcia troszkę się zaokrąglają, ale mam nadzieję, że dzięki temu można na płaskim ekranie ogarnąć okiem całą przestrzeń.
W najbliższym czasie pozostałe pomieszczenia.
Pozdrawiam szczególnie serdecznie moich pierwszych Czytaczy.
Jest dość duży. Nie urządziłam go "do końca", zostawiając ewentualnym lokatorom trochę miejsca na realizację własnych wizji.
Dodam tylko dla niewtajemniczonych, że sprzęty przeróżne to IKEA.
Zdjęcia troszkę się zaokrąglają, ale mam nadzieję, że dzięki temu można na płaskim ekranie ogarnąć okiem całą przestrzeń.
W najbliższym czasie pozostałe pomieszczenia.
Pozdrawiam szczególnie serdecznie moich pierwszych Czytaczy.
środa, 7 maja 2014
Taboret - drugie życie
Mój stary dom na wsi kryje wiele mebli i innych "skarbów" po dziadkach. Więcej o historii domu rodzinnego napiszę pewnie przy innej okazji. Dzisiaj w roli głównej wyciągnięty z paszczy kołatków i wilgoci tapicerowany taboret.
Kiedyś był częścią kompletu mebli sypialnianych mojej babci. Z całego zestawu zostały już tylko same taborety. Pierwszy jest odnowiony. Dawno temu był pokryty fornirem w kolorze orzecha. Ponieważ ubytki były zbyt duże zdrapałam całą powłokę. Elementy drewniane pod nią nie były w dobrym stanie. Kołatki wydrążyły dużo korytarzy. Zaszpachlowałam większość z nich i pomalowałam nogi mebla farbą w kolorze o dźwięcznej nazwie "czerwień baskijska". Sprawność małego tapicera uzyskałam obijając siedzisko tkaniną z IKEA. Niestety już "paseczkowe trójkąty" nie są sprzedawane.
Taboret świetnie służy mojej rodzinie jako siedzisko i podnóżek. No i jest ozdobą naszego salonu. Mam nadzieję, że jeszcze długo będzie nam służył i że wystarczy mi zapału do odnowienia jego dwóch "braci". Może już w innym stylu i do innego wnętrza?
Kiedyś był częścią kompletu mebli sypialnianych mojej babci. Z całego zestawu zostały już tylko same taborety. Pierwszy jest odnowiony. Dawno temu był pokryty fornirem w kolorze orzecha. Ponieważ ubytki były zbyt duże zdrapałam całą powłokę. Elementy drewniane pod nią nie były w dobrym stanie. Kołatki wydrążyły dużo korytarzy. Zaszpachlowałam większość z nich i pomalowałam nogi mebla farbą w kolorze o dźwięcznej nazwie "czerwień baskijska". Sprawność małego tapicera uzyskałam obijając siedzisko tkaniną z IKEA. Niestety już "paseczkowe trójkąty" nie są sprzedawane.
Taboret świetnie służy mojej rodzinie jako siedzisko i podnóżek. No i jest ozdobą naszego salonu. Mam nadzieję, że jeszcze długo będzie nam służył i że wystarczy mi zapału do odnowienia jego dwóch "braci". Może już w innym stylu i do innego wnętrza?
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Wiosna w domu i w ogrodzie
Zaczęliśmy sezon prac w naszym ogrodzie. Trochę później niż powinniśmy, ale jako mieszczuchy nie zawsze mamy czas odwiedzić wieś. Kawałeczek ogrodowej wiosny zawitał w naszym domu.
piątek, 25 kwietnia 2014
Poświątecznie
Święta były już prawie tydzień temu ale z nami nadal jest domowa łączka. Wykonały ją moje dzieci (z drobną pomocą i inspiracją). Zajęcza łączka wylądowała pod telewizorem i trudno nam się z nią rozstać.
Pomysł zaczerpnęliśmy stąd:http://ecoscrapbook.blogspot.com/2012/04/easter-kids-craft-toilet-paper-roll.html
Pomysł zaczerpnęliśmy stąd:http://ecoscrapbook.blogspot.com/2012/04/easter-kids-craft-toilet-paper-roll.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)

















